Prywatne Okienko Wuja Mariana
Serdecznie witam na mojej witrynie

Bo Zgłowiączka jest piękna!

Płynąc pierwszy odcinek Zgłowiączki z Rybin do Topólki zapytałem się płynącego obok kajakarza, który był pierwszy raz na spływie jak mu się podoba rzeka i jak mu się płynie? Wspaniale, bo Zgłowiączka jest piękna odpowiedział.

Tak, Zgłowiączka jest piękna, czasami kapryśna i wymagająca, lecz w tym tkwi jej urok. Wiedzą o tym wodniacy, stąd co roku spotykają się na szlaku by wspólnie przeżyć trzydniową kajakową przygodę.

Tradycyjnie już od wielu lat (pływamy Zgłowiączką od 1986 roku) spotykamy się w czwartek nad jeziorem Głuszyńskim, gdzie na gminnym polu biwakowym rozkładamy pierwsze obozowisko.

W tym roku namioty rozbijają kajakarze z Płocka, Włocławka, Łodzi, Torunia, Inowrocławia, Osięcin a także Topólki, by po weryfikacji wziąć udział w pierwszych konkurencjach spływu - wyścigach kajakowych w kategorii mężczyzn i kobiet. Wyścig miał sprawdzić także umiejętności w operowaniu kajakiem, stąd pewien odcinek należało przepłynąć jednym wiosłem. Było sporo zabawy, zwłaszcza, gdy panowie na tym samym odcinku uzyskiwali czasy o około jedną minutę gorsze od pań. Zachodzili w głowę jako to się mogło stać by takie chłopy miały przegrać z babami? Niewinny żarcik sędziego nie wypaczył wyników bo w końcu je zweryfikowano.

Wieczorem, pod rozgwieżdżonym niebem rozpoczynamy wodniacką biesiadę przy ognisku, przy akompaniamencie gitary. Idą w eter słowa piosenek "o Pannie Zosi, która ma w oczach dwa nieba i która trochę nieba z nowej beczki przyniesie", czy też o marynarzu, który żywił się wyłącznie pieprzem i któremu przywiało w koję nagą babę z Pucka.

W słoneczny piątkowy poranek zwijamy obozowisko, kajakarze wypływają na pierwszy etap do Topólki. Do jeziora Halno docieramy bez większych przeszkód,bowiem tydzień wcześniej koledzy pod dowództwem Agatki (skromna Agatka uważa, że inny z kolegów był dowódcą, ale to nie jest prawdą) powycinali znacznie utrudniające pływanie krzaki poplątane nad lustrem wody.

Po dobrej godzinie płynięcia pojawiająca się i znikająca w koronach drzew wieża Kościoła Parafialnego w Topolce oznacza, że zbliżamy się do mostu drogowego na drodze do Izbicy Kujawskiej. Przy moście widoczny za ostatnim zakolem rzeki maszt z dumnie łopoczącą flagą PTTK.

Topólka nas wita przepyszną grochówką Topólecką. (Kunszt Pana Jana Błaszczyka, który te smakowitości przyrządził wykracza już daleko poza granice Topólki).

Przy moście drogowym następuje w samo południe uroczyste otwarcie Spływu.

Spływ otworzył Pan Henryk Orłowski - Wójt Gminy Topolka, który był obecny na rozpoczęciu wszystkich spływów poczynając od 1986 r. początkowo jako Sekretarz a od trzech lat jako Wójt witając kajakarzy jak zawsze serdecznie na gościnnej Ziemi Topóleckiej.

Gmina, nie pamiętam już od kiedy (chyba od zawsze) jest przyjazną turystom, a w szczególności kajakarzom. Za przyjaźń okazywaną wodniakom i pomoc w organizacji spływów, na uroczystości z okazji 100-lecia Oddziału Kujawskiego PTTK w listopadzie ubiegłego roku Gmina otrzymała jako nieliczna medal Zarządu Głównego PTTK za Pomoc i Współpracę, który z dumą eksponuje Wójt w swoim Gabinecie.

Radę Gminy podczas uroczystości otwarcia reprezentowała Pani Maria Jarzynowska - Przewodnicząca Rady Gminy Topólka, wyrozumiała interlokutorka, z którą niejednokrotnie dyskutowaliśmy sprawy związane z promocją gminy w zakresie turystyki, stanowcza na sesjach i otwarta na sprawy ludzkie.

Ksiądz kanonik Antoni Wojciechowski - Proboszcz Parafii p.w. Miłosierdzia Bożego w Topólce, który także wziął udział w otwarciu spływu swoja modlitwą za kajakarzy zapewne sprawił, że do końca dnia pogoda była cudowna, a rzeka aczkolwiek miejscami uciążliwa była wodniakom przyjazna.

Na otwarcie spływu przybyła także cała klasa "zerówki" do której uczęszcza Marcel Kordylak, bowiem w "tajemnicy" rozpowiedział, że będzie miał wręczony "Medal". Marcel uczestnicząc w spływie kajakowym rzeką Krutynią latem ubiegłego roku zdobył "Dziecięcą Odznakę Kajakową Stopnia Brązowego". Wręczoną przeze mnie odznakę w obecności władz gminy, spływowiczów, a przede wszystkim swoich kolegów i koleżanek z dumą przypiął Marcel na pierś i pomaszerował do kajaka, by razem z pozostałymi wodniakami ruszyć dalej do Kazania. Kilkaset metrów, biegnąc brzegiem odprowadzali go rówieśnicy, a niektóre dziewczynki nawet płakały. Marcel do dnia dzisiejszego nie powiedział mi dlaczego.

Etap do Kazania ma liczne przenoski kajaków bagnistym brzegiem, gdyż drzewa powalone przez bobry w koryto rzeki uniemożliwiają przepływ. Zwarte szeregi młodych pokrzyw bynajmniej nie ułatwiają przeciągania kajaków brzegiem przez przeszkody. Cóż, takie jest życie kajakarza.

Kazanie. Pierwsze załogi przypływają w granicach godziny piątej. Przywieziona w termosie grochówka i kiełbaski z grilla szybko regenerują siły. Tutaj rozgrywamy dwie konkurencje: konkurs "lotki" i strzelanie z wiatrówki do tarczy, a potem tradycyjne ognisko, pieczenie pajd chleba i reszty kiełbasek, piosenka turystyczna, dyskusje w podgrupach i...spać bo wypływamy rano o dziewiątej.

Poranne słońce wygania kajakarzy z namiotów, jeszcze quiz o tematyce turystyczno-krajoznawczej dotyczącej szlaku, spływów i Ziemi Kujawskiej i wypływamy do Machnacza gdzie jest ostatni już biwak. Godzinny przystanek w Brześciu Kujawskim umożliwia spacer po mieście. Trasa Kazanie - Brześć Kuj. prowadzi pośród świeżo żółtych łanów rzepaku, bez których o tej porze roku nie sposób wyobrazić sobie wiosenne pływanie Zgłowiączką, a kojący ten widok na długo pozostanie pod powiekami. Szlak od Brześcia wymaga uwagi i koncentracji. Po przepłynięciu jazu koło Cukrowni w Starym Brześciu wiele załóg zgodnie z coroczną tradycją musi wylać wodę z kajaków. Osiągamy metę w Machnaczu, gdzie na kajakarzy oczekują smaczne kiełbaski i kaszanki, tym razem z gorącej wody bo całe popołudnie i wieczór leje, też zresztą zgodnie z tradycją co skutecznie uniemożliwia uruchomienie grilla na żarze z ogniska. Większość załóg przypływa w strugach deszczu, a niektórzy do tego zafundowali sobie niezamierzoną kąpiel w Zgłowiączce. Jeden z kolegów który wyszedł na brzeg ociekając wodą, nawet z brody, ubzdurał sobie ,że musi pojechać do domu do Włocławka aby wziąć gorący prysznic. Jak postanowił tak uczynił Wsiadł do autobusu nr.11 i pojechał. Jak następnego dnia opowiadał wielkie zdziwienie pasażerów budziła kałuża, która pojawiła się w miejscu gdzie stał na podłodze autobusu, powiększająca się proporcjonalnie do czasu jazdy.

W Machnaczu finalizujemy konkurs na hasło o tematyce a/a, który jest ostatnim konkursem spływu. W tym roku zwyciężyło hasło:
"Płyniemy, nie pijemy" autorstwa Asi Rykowskiej, a wyróżnione zostały hasła: "Płyń w kajaku o pustym baku", oraz "Nie pij, bo popłyniesz".

Na niedzielę przypada ostatni, 10 kilometrowy etap, jak zwykle trudny i uciążliwy ze względu na zwalone drzewa, kamienie występujące w korycie rzeki i szybki nurt. Ale to pryszcz jak mówią kajakarze po ponad 40 kilometrach przepłyniętej Zgłowiączki.

Kajakarzy witają na mecie sympatycy i przyjaciele, rodziny jak i przygodni spacerowicze, oraz dzieci, które właśnie wyszły z Katedry po Pierwszej Komunii Świętej i w parku pozują do zdjęć.

U stóp Katedry Włocławskiej w parku im. H. Sienkiewicza odbyło się zakończenie Spływu. Zastępca Prezydenta Miasta Włocławka Pan Arkadiusz Horonziak, który przybył na zakończenie podkreślił w krótkim wystąpieniu, że trasa spływu przebiegała wśród wielu miejsc związanych z bogatą historią Ziemi Kujawskiej dodając, że Kujawy i Włocławek są przyjazne turystyce w tym wodniakom. Po wręczeniu nagród za konkurencje i konkursy spływu ogłoszono oficjalnie, że XVIII Ogólnopolski Spływ Kajakowy został zakończony.

Warto dodać, że impreza ta, o charakterze kwalifikowanej turystyki kajakowej, staje się z roku na rok coraz bardziej popularna w Polsce. Stanowi ona znakomitą promocję Regionu Kujaw. Podziękowania należą się Wszystkim, którzy poprzez pomoc organizacyjno-finansową przyczynili się do zorganizowania Spływu i tak: Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Kujawsko-Pomorskiego w Toruniu, Urzędowi Miejskiemu we Włocławku, Starostwu Powiatowemu we Włocławku, Urzędowi Gminy w Topólce, Spółdzielni "Świt" w Topólce, Firmie "HENKOR" w Topólce, PPH "PRO-LAB" sp. z o.o. we Włocławku.

Jako Komandor Spływu serdeczne dziękuję, przede wszystkim w imieniu jego uczestników. Z całego serca dziękuję również moim przyjaciołom z Włocławskiego Klubu Wodniaków PTTK, bo bez ich pomocy nie byłbym w stanie zorganizować OSK w takiej formule.

A zatem - do zobaczenia w maju 2010 r. ponownie na Zgłowiączce na XIX Ogólnopolskim Spływie Kajakowym.

P.s. XVIII opolski Spływ Kajakowy rzeką Zgłowiączką odbył się w dniach 14 - 17 maja 2009 r. od mmiejscowości Orle nad jeziorem Głuszyńskim do Włocławka. Trasa wynosiła 55 km.

Autor: Komandor Spływu - Lech Wojciech Krajewski

Copyright © Prywatne Okienko Wuja Mariana

Wybierz z listy: